Wszystkim bardzo dziękujemy za udział w konkursie o Leśniakach! Niektóre prace są zaskakujące i na to właśnie liczyliśmy! Uniwersum Leśniaków rozwija się. I to nie jest jeszcze nasze ostatnie słowo!
Osoby nagrodzone to: Ewelina, Renata, Dominik i Katarzyna. Wkrótce trafią do nich niezmiernie atrakcyjne i zabawne koszulki oczywiście z motywami roślinnymi.
Kilka słów od Eweliny, uczestniczki naszego konkursu, o tym, jak powstała Poziomkówna. Pewne byty po prostu muszą powstać!
PANNA POZIOMKÓWKA
Gdzie zaczęła się ta przygoda?
Czy to była tekturowa walizka kupiona na wyprzedaży, czy może zielona moherowa włóczka, którą kupiłam w zaprzyjaźnionym sklepie? A może moja ogólna miłość do tworzenia małych światów, z którą chyba się urodziłam, ponieważ miniaturowe światy tworzę od dziecka.
Tropy wiodą w różne miejsca w przeszłość. Choć myślę, że ostatecznie wszystko zaczęło się od lalki.
Uszyłam ją kilka miesięcy temu z myślą, że będzie z niej skrzat lub leśna nimfa. Jednak dni mijały, a pomysł ostatecznego wyglądu lalki jakoś nie nadchodził. Miała wprawdzie gotowe ciałko ale bez oczu, noska, ust oraz włosów. Nie wspomnę o ubrankach i przede wszystkim charakterze. Jakby czekała na coś wyjątkowego.
Aż nadszedł dzień ogłoszenia konkursu NASZE LEŚNE SKRZATY. I wtedy ogarnęło mnie to znane uczucie, że oto kropki się łączą, a różne niepowiązane początkowo ze sobą przedmioty (walizka, włóczka, lalka) splatają się w jeden spójny projekt.
Pomyślałam – tak, to jest to – zrobię skrzatkę z zielonymi włosami i domkiem w walizce! Będzie to Panna Poziomkówna. Dlaczego Poziomkówna? Może dlatego, że leśne poziomki są dla mnie jednymi z najsłodszych i najbardziej unikatowych owoców w lesie.
Postawiłam sobie jednak pewne wyzwanie – mianowicie muszę wykorzystać jak najwięcej materiałów, które zgromadziłam w domu. Zakupy to ostateczność. (Naprawdę potraktowałam to poważnie.)
Praca nad lalką to specyficzna praca, w której dzieło (znaczy lalka) zaczyna przejmować nad procesem twórczym kontrolę. Jak to się przejawiało w przypadku Panny Poziomkówny?
Początkowo wymyśliłam dla skrzatki zwiewną tiulową sukienkę. Ale każdy tiul, czy dodatek wyglądał na lalce jakoś… nieautentycznie. Po prostu coś nie grało. Wiem, że w takich okolicznościach należy wsłuchać się w głos swojego wewnętrznego dziecka lub… do współpracy zaprosić jakieś dziecko. Tak zrobiłam. W prace projektowe włączyła się moja córka. I wtedy okazało się, że skrzatka zażyczyła sobie, aby jej uszyć czerwone ogrodniczki z zieloną kieszonką. A kiedy nadeszły chłody, poprosiła o sweterek z rozszerzanymi rękawami.
Przy urządzaniu walizkowego domku skrzatka również przejęła dowodzenie. Poziomkowy wystój, poziomkowe akcesoria… W pewnym momencie dałam się jej tylko prowadzić.
Lalka dostała łóżeczko z wygodnym materacem, poduszką i kocykiem. W domku znajduje się lampka, na półeczkach ustawione są słoiczki z różnymi herbatkami (w tym poziomkowa), a przez okno zagląda wiewiórka, która przyniosła owoc poziomki. Nawet przytulanka ma kształt ogromnej poziomki.
Nie mówię, że to koniec prac – traktuję ten projekt w sposób dość otwarty i być może jeszcze go rozbuduję.
PS. Ostatecznie do lalki dołączyłam list, w którym lalka przedstawia się i zaprasza do pewnej współpracy. Zachęcam do lektury i… działania!
Kilka słów od Renaty, uczestniczki naszego konkursu.
Wzięłam udział w konkursie, bo w Korzeniówce naprawdę czuć coś więcej niż tylko zapach mchu i igliwia. Tam, między szelestem liści a szeptem drzew, kryje się magia – taka, która budzi w człowieku dziecko, marzyciela i wynalazcę w jednym. Chciałam napisać o świecie, w którym Leśniaki nie tylko tworzą przedziwne maszynki, ale też przypominają nam, że warto myśleć po swojemu i nie dać się zwariować „certyfikatom mądrości”.
„Leśniaki i Wielka Maszynka do Zwijania Zwojów” to trochę bajka, a trochę przymrużenie oka do naszego codziennego świata – tego pełnego webinarów, lajków i coachów od wszystkiego. Napisałam ją z potrzeby odnalezienia sensu w prostocie, z tęsknoty za szczerością i za humorem, który nie boi się mrugać do czytelnika.
Bo wierzę, że w tym korzeniówkowym lesie – tak samo jak w nas – wciąż tli się iskra prawdziwej wyobraźni. Trzeba ją tylko czasem odkurzyć z szyszkowego pyłu i dać jej szansę znów rozbłysnąć.
Kilka słów od Kasi (a może Marka… nigdy nie wiadomo… :)).
W uniwersum Leśniaków nie może zabraknąć gazety codziennej! Tytuł to oczywiście Obserwator!












