Sołtys jakich mało…

18
1490

Kilka dni temu w Gazecie Wyborczej pojawił się obszerny wywiad z sołtysem wsi Chyliczki (gmina Konstancin Jeziorna) – Krzysztofem Dynowskim. Tekst jest długi ale wart przeczytania gdyż w pewnym wymiarze można go odnieść do tematów z naszego terenu… m.in. słyszalnego od czasu do czasu podziału na “swoich” i “obcych”.

 

Zobacz artykuł

 

18 KOMENTARZE

  1. artykuł naprawdę super wart przeczytania a po przeczytaniu można wysnuć jeden wniosek: dzielenie mieszkańców na swoich i obcych jest naprawdę wszechobecne ale nie potrzebne i nie prowadzące do niczego dobrego

  2. Sołtys na pewno znany i medialny. Niestety z wywiadu wynika, że poza sławą niewiele może. Chociaż pomiędzy gminami Piaseczno a Tarczyn i tak jest przepaść w możliwościach sołtysów. Chociażby fundusze sołeckie w wysokości kilkudziesięciu tysięcy rocznie na większą wieś. Poza tym gmina do sołtysów się zwraca aby przygotowali listę najpotrzebniejszych remontów dróg gminnych w swojej miejscowości. Więc oni decydują, że np. tłuczeń pójdzie na jakieś konkretne ulice. Sołtysi z podpiaseczyńskich wsi robią też lokalne kariery. Np b. sołtys Żabieńca Honorata Kalicińska została w zeszłym roku wiceburmistrzem Piaseczna. A wybór na radną zawdzięcza sołtysowaniu.

  3. A jak jest w gminie Tarczyn? Czy jest Fundusz Sołecki? Czy raczej gmina sama najlepiej wie co jest jest potrzebne sołectwom? Sołtysi coś robią żeby ich sołectwa były “w przodzie” czy tylko są bo mają być…

  4. Ustawa została uchwalona w 2009 r. Na sesji rady miejskiej był projekt uchwały i dyskusja nad nim:
    “Pani Elwira Młoźniak Skarbnik Gminy poinformowała, że fundusz sołecki stanowią wyodrębnione w budżecie gminy środki przeznaczone do dyspozycji sołectw na realizację zadań własnych gminy, służących poprawie warunków życia mieszkańców wsi i są zgodne ze strategią rozwoju gminy. Może to być np. zadbanie o prządek na wsi, wyremontowanie wiaty przystankowej, placu zabaw dla dzieci. Środki te przekazane byłyby w roku 2010. Na jedno sołectwo w Gminie Tarczyn średnio przypada ok. 7300zł. W poszczególnych sołectwach w zależności od ilości mieszkańców kwota funduszu byłaby inna. Np. dla sołectwa Gładków 6200zł, dla sołectwa Rembertów 11.000zł, dla sołectwa Pawłowice 11.600zł, dla sołectwa Kotorydz 16.000, dla sołectwa Prace Duże 14.200zł ¬są też sołectwa gdzie fundusz wynosiłby ok. 4000zł. Warunkiem uzyskania w danym roku środków z funduszu jest złożenie do Burmistrza wniosku, który uchwala zebranie wiejskie, z inicjatywy sołtysa, rady sołeckiej lub co najmniej 15 pełnoletnich mieszkańców danego sołectwa. We wniosku musi być określone przedsięwzięcie wraz z oszacowaniem i uzasadnieniem. Jeśli wniosek zawierałby błędy to Burmistrz odrzuci go informując sołtysa w terminie 7 dnia od złożenia. Jeśli sołtys się nie zgadza z taką decyzją to wówczas składa odwołanie do Rady. Jeśli wniosek jest nieprawidłowy sołectwo nie otrzymuje pieniędzy. Nie może być przekroczona kwota przypadająca na dane sołectwo, a środki nie wykorzystane w danym roku wygasają z upływem roku. Wprowadzenie funduszu sołeckiego to dużo prac przygotowawczych i potem dużo pracy przy rozliczeniu środków. Potrzebne więc byłoby zatrudnienie nowych pracowników. Aby fundusz mógł funkcjonować potrzebna jest uchwała Rady.
    Radny Marek Młynarczyk spytał, czy w ślad za ustawą o funduszu sołeckim Gmina otrzymuje jakieś pieniądze.
    Pani Skarbnik odpowiedziała, że są to środki wyodrębnione w całości z budżetu Gminy z wydatków bieżących. W Gminie Tarczyn łączna kwota funduszu to ok. 300.000zł. Jest możliwość zwrotu środków ale jest to uzależnione od wskaźnika „G”, który w naszym przypadku jest wysoki i nie bardzo można liczyć na znaczący zwrot.
    Kazimierz Maciejak sołtys wsi Kolonia Wola Przypkowska powiedział, że jeśli Rada nie musi podejmować uchwały to niech tego nie robi, bo było już tak, że sołectwa miały środki i nie zdało to egzaminu z uwagi na to, że zawsze były to pieniądze za małe na poważną inwestycję. Zawsze gdy jest jeden budżet łatwiej nim zarządzać i więcej można zrobić.
    Wacław Mendel sołtys wsi Świętochów zgłosił, że rezygnuje z funduszu na rzecz Gminy. Zdaniem Pana Mendla nie będzie można nic konkretnego dla wsi zrobić.
    Jerzy Dębski sołtys wsi Kotorydz powiedział, że jeśli zostałby wprowadzony fundusz sołecki to trudno będzie o jednomyślność mieszkańców w sołectwie przy sporządzaniu wniosku, trudno będzie coś znaczącego zrobić, a suma 300.000zł w budżecie Gminy pozwoli w tej czy innej wsi wykonać znaczącą dla mieszkańców inwestycję, remont. Zaapelował do radnych o niepodejmowanie uchwały.
    Przewodniczący Rady zaznaczył, że wypowiedzi sołtysów były bardzo rozsądne. W czasie gdy jest kryzys, budżet Gminy też jest napięty i trzeba dużo wysiłku, by go realizować.
    Rozdrabnianie budżetu w postaci drobnych sum na poszczególne sołectwa nie przyniesie takich efektów jak to, że środki będą w jednym miejscu, wtedy można przeprowadzić większą inwestycję.
    Więcej głosów nie było.
    Pani Mecenas wyjaśniła odnośnie głosowania przygotowanego projektu uchwały: jeśli większość Rady zagłosuje za podjęciem uchwały to fundusz sołecki zostanie wyodrębniony, jeśli natomiast większość zagłosuje przeciw wówczas oznacza to, że Rada nie wyraża zgody
    – fundusz sołecki nie zostanie wyodrębniony z budżetu Gminy.
    Pani Skarbnik odczytała przygotowany projekt uchwały z zapisem § 1 „Wyraża się zgodę na wyodrębnienie w budżecie gminy na rok 2010 środków stanowiących fundusz sołecki”.
    Projekt uchwały omawiany był na posiedzeniu Komisji Rady. Pytań i uwag nie było.
    Przewodniczący Rady poddał pod głosowanie projekt uchwały. W głosowaniu udział wzięło 12 radnych. Za podjęciem uchwały nikt nie zagłosował, przeciw 12 radnych, głosów wstrzymujących się nie było.
    Uchwała w sprawie wyrażenia zgody na wyodrębnienie w budżecie gminy środków stanowiących fundusz sołecki nie została podjęta.”

  5. W 2010 r. chyba nawet nie było dyskusji fundusz na 2011 r. nie został uchwalony. W marcu zeszłego roku dyskusja także nie była długa a decyzja kolejny raz jednomyślna:
    “Uchwała w sprawie wyodrębnienia funduszu sołeckiego w 2012 roku
    Przewodniczący Rady poinformował, że Rada Miejska w Tarczynie nie wyodrębniała z budżetu funduszu sołeckiego. W tej sprawie wypowiadali się sołtysi i twierdzili, że wyodrębnione środki na każde sołectwo nie wystarczą na sfinansowanie inwestycji w danym sołectwie.
    Pan Przewodniczący poprosił sołtysów o wyrażenie opinii na ten temat.
    Głos zabrał Wacław Mendel sołtys wsi Świętochów. Powiedział, że nie ma sensu wydzielać środków z budżetu Gminy, bo za mało będzie można zrobić w danym sołectwie, a dodatkowo może to być powodem niezgody w śród mieszkańców.
    Więcej głosów nie było.
    Pani Skarbnik wyjaśniła, że środkami funduszu sołeckiego można sfinansować wykonanie prac w danym sołectwie prac, które są zadaniami gminy. Wysokość środków jakimi może dysponować dane sołectwo uzależniona jest od ilości mieszkańców.
    Pani Skarbnik odczytała projekt uchwały z zapisem w § 1 „Nie wyraża zgody na wyodrębnienie funduszu sołeckiego w budżecie Gminy Tarczyn na rok 2012”, który Przewodniczący Rady poddał pod głosowanie.
    Projekt uchwały przedstawiony był na posiedzeniu Komisji Rady.
    W głosowaniu udział wzięło 14 radnych.
    Pytań i uwag nie zgłoszono.
    Za podjęciem uchwały głosowało 14 radnych, głosów przeciwnych i wstrzymujących się nie było.
    Uchwała Nr VII/35/11 w sprawie wyodrębnienia funduszu sołeckiego w 2012 roku została podjęta.”

  6. Czemu w Tarczynie na 35 sołectw nie ma ani jednego sołtysa który chciałby wyodrębnienia funduszu, a w gminie Piaseczno na 32 sołectwa wszystkie uważają, że warto coś za te pieniądze zrobić dla własnych wsi?

  7. Właśnie, dobre pytanie. Być może uzależnione jest to od stanowiska władzy. Jak burmistrz chce aby był fundusz sołecki, to nie ma problemów aby sołtysi też chcieli. Jak nie chce to sołtysi też nie chcą. Fundusz sołecki jest jednym z pomysłów na rozwijanie aktywności oddolnej miszkańców. W niektórych gminach chcą taką aktywność rozwijać a w niektórych nie…

  8. Jak ktoś chciałby więce dowiedieć się o Funduszu sołeckim to zapraszam na stronę http://www.funduszesoleckie.pl

    Wg danych zawartych na tej stronie każda gmina posiadająca wyodrębniony fundusz może uzyskać zwrot z budżetu państwa 10, 20 lub 30% wydanej kwoty. Procenty uzależnione są od wskaźników, być może chodzi tu o wskaźnik “G” o którym na sesji mówiła p. Skarbnik. Tak czy inaczej – zwrot nawet 10% to też są pieniądze – przy założeniu 300tys. jest to kwota 30tys.

  9. Witam wszystkich mieszkańców, ktoś mi właśnie podesłał linka do tej stronki – fajnie widzieć, że są społeczności, które coś robią i jakoś się organizują. A, jako w pewien sposób wywołany do tablicy w kwestii podziału, służę odpowiedzią 🙂

    (Na wstępie tylko mała uwaga, Chyliczki są w Gminie Piaseczno a nie Konstancin 🙂

    Mieszkam w Chyliczkach 14 lat (pół życia), ale nie sposób odnieść wrażenia, że “różni” mieszkańcy traktują mnie w inny sposób – i nie jest to jakaś chęć wywoływania sztucznych podziałów czy czegoś – to fakt.

    Przykład:

    Ulica Moniuszki, na której mieszkam, jest w co najmniej połowie zamieszkana przez osoby, które mieszkają tam jeśli nie od zawsze, to od dawien dawna. Ulica jak ulica, kilka lat temu wyasfaltowana (przez Gminę, za ok 1 mln złotych – odcinek ok. kilometra), położone spowalniacze, słupki, jeszcze kilka pustych działek…

    Sąsiednia ulica, Melanii, jeśli chodzi o liczebność posesji nieco liczniejsza, niemniej sam napływ. Wcześniej niż my zrobili sobie asfalt – sami – 300 tysięcy za jakieś 600 metrów. Ponieważ jest to ich prywatna ulica, z jednej strony ustawili bramę na pilota, żeby ograniczyć ruch przelotowy (nasz asfalt już się sypie, ich jeszcze nie) i manię srania psem na sąsiedniej ulicy 🙂 Acha, na 54 posesje w każdej da się znaleźć tabelkę w excelu – imię, nazwisko, mail, telefon, adres – ludzie się doskonale zorganizowali, jak coś potrzebują to skrzykują się i mają.

    Co na to pozostałe ulice?

    – Bo na Melanii to chamy, buraki z miasta, nowobogaccy, zamknęli się że nie można z psem pójść na spacer, asfalt sobie panie zrobili, itp…

    Zwykła zawiść, niemniej podszyta wyssanym z mlekiem matki i przemówieniami towarzysza Gierka socjalizmem. Ludność napływowa, to w przeważającej części ludzie młodzi, tzn 30-45 lat. Oni wiedzą, że jak sami o siebie nie zadbają, nikt, a na pewno władza im nie pomoże, zwłaszcza, że wielu z nich prowadzi własne firmy i wie, jak władze “pomagają” przedsiębiorcom.

    Z drugiej strony pokolenie 50+, które – nawet nie z własnej winy czy ze złej woli – przez większość życia trwała w systemie socjalistycznym, który każdy przejaw przedsiębiorczości czy własnej inicjatywy karał z pełną surowością. Im naprawdę trudno wymyślić coś innego niż strajk, blokada drogi, albo krzyczenie na burmistrza i władze jako taką. I jak widzą, że sąsiedzi się skrzyknęli i zrobili asfalt, to pytają – dlaczego nam Gmina tego nie zrobiła???

    Podział na “nowych” i “starych” mieszkańców może i faktycznie nie jest najbardziej trafiony – choć mocno się do tego sprowadza. Próba klasyfikacji przez pokolenia, jakkolwiek generalnie trafna, musi być odniesiona do “starych” i “nowych” – emerytowani nauczyciele mieszkający na ulicy napływowej zachowują się podobnie, jak ich 30-letni sąsiedzi.

    Oczywiście nie da się zgeneralizować – będą wyjątki, chlubne bądź nie, jednostki wyłamujące się ze schematu. Zgodzę się, że wywoływanie sztucznych podziałów nie jest dobre (zwłaszcza w aspekcie zdania “nie czas jednak mnożyć, gdy nie ma się czym dzielić”). tyle, że ten podział jest autentyczny, naturalny? Nie wynika z mojego widzimisię, jest poparty obserwacją tego około tysiąca ludzi.

    Kiedy przychodzę do sąsiada z jakąś sprawą (albo on do mnie), wiem, czego spodziewać się od przedstawiciela każdej z grup, dzięki czemu mogę w pewien sposób zdywersyfikować zadania tak, aby każdy zrobił coś co lubi, w czym się dobrze czuje i co przyniesie pożądany efekt. Trochę inaczej wygląda sprawa podczas tzw. Zebrań Wiejskich, na które przychodzą bardzo różni ludzie, ale to zupełnie inna sprawa…

    PS. Na marginesie dodam jeszcze jedno – to w bardzo dużym stopniu kwestia integracji (lub jej braku) wśród mieszkańców. Dwa lata temu pozyskałem teren 7000m dla sołectwa (bo u nas ani szkoły, ani świetlicy, ani boiska – nic..), w zeszłym roku go ogrodziliśmy. Jeśli w tym roku, wspólnymi siłami, uda się go zagospodarować, będzie szansa na integrację wszystkich grup mieszkańców.

    Czego sobie i całej wsi gorąco życzę.

    Kłaniam, Krzysztof

  10. O rany, strasznie fajnie, że czytają nas w dalekich Chyliczkach. Cieszy mnie popularność naszej strony:).
    Ja myślę, że linia podziału na tych, którym się chce coś robić i tych, którym się nic nie chce, jest trochę inna niż podział na miejscowych i napływowych. Pamiętam koszmar zebrań różnych Wspólnot Mieszkaniowych, kiedy jeszcze mieszkaliśmy w Warszawie – niby nie było podziału, a i tak nic się nie dało ustalić, wszędzie są ludzie i klamki. Rzeczywiście po wprowadzeniu się do nowego otoczenia część nowych mieszkańców ma silną chęć działania (niestety, inni “nowi” skupiają się na wiecznym niezadowoleniu). Z drugiej strony jest duża grupa “starych” mieszkańców, którzy mają chęć i możliwości robienia czegoś dla lokalnej społeczności. Myślę, że może chodzi o to, żeby starać się zrobić coś dla większej liczby osób, a nie tylko dla swojej ulicy.
    Mam też taką uwagę – choć jestem napływowa, to jestem zdecydowanie przeciwna asfaltowaniu ulic za pieniądze mieszkańców:).

  11. “Mam też taką uwagę – choć jestem napły­wowa, to jestem zde­cy­do­wa­nie prze­ciwna asfal­to­wa­niu ulic za pie­nią­dze mieszkańców:).”

    Cóż, jeżeli masz drogę prywatną – jesteś jej współwłaścicielką – i masz taką alternatywę:
    1. Oddasz Gminie za bezcen drogę. Otworzysz przejazd drogą i będziesz musiała uważac na pędzące auta (u mnie jak wyasfaltowali wyścigi były z trzycyfrowymi prędkościami). Poczekasz, aż “KIEDYŚ” gmina zrobi drogę…
    Albo
    2. Pozostawisz drogę w rękach Twoich i Twoich sąsiadów. Wybulisz trochę kasy na asfalt i bramę (Ci, którzy byli w gorszej sytuacji finansowej, płacili mniej). Zamkniesz drogę tak, aby Ci jej nikt nie zniszczył cięzkim sprzętem i aby było bezpiecznie. No i koniec końców masz tą drogę wtedy, kiedy Wy – mieszkańcy jej potrzebujecie. Zrobioną tak jak Wy – mieszkańcy – chcecie aby przebiegała i była wykonana.
    Oczywiście, jak na ulicy są trzy chałupy na krzyż i nikt nie ma na zbyciu kilku czy kilkunastu tysięcy, to wiadomo, że trzeba poczekać na “miłosierdzie gminy” 🙂
    PS.To ja się ciesze, że w dalekiej Korzeniówce ktoś nie dość, że przeczytał, to jeszcze umieścił cos o sołtysie z Chyliczek 🙂

  12. Panie Krzysztofie, to niesamowite, że odnalazł Pan wątek o sobie na naszej stronie. Ach ta potęga internetu! Podziwiam Pana wytrwałość, zorganizowanie, to niezwykle cenne, jest Pan prawdziwym skarbem Chyliczek.

  13. Zamiast “Panie Krzysztofie” pozwolę sobie powiedzieć “Krzysiek”, bo działacze nie muszą tak formalnie podchodzić do pewnych tematów. W zasadzie skoro jesteś w gminie Piaseczno a nie w gminie Konstancin to Korzeniówka nie jest aż taka “daleka”. Nasza wieś jest na granicy gminy Tarczyn i Piaseczno. Ulica, którą codzennie wyjeżdżam z osiedla w gminie Tarczyn jest już w gminie Piasecznie 😉

  14. Halo! Odnoszę wrażenie, że ten kumoterski wpis zniechęcił ludzi do czynnego udziału w życiu Naszej wsi;) „Krzysiek” „Rychu” „Mordo ty moja”

  15. Jeśli ktoś chce poznać sołtysów z naszej gminy to zapraszam do Gościńca Wiecha w najbliższy piątek o 18.
    Naprawdę warto. W naszej gminie też są ciekawi sołtysi. Niektórzy przyczynili się do uruchomienia specjalizacji “zarządzanie sołectwem” w Warszawskiej Szkole Zarządzania.

Comments are closed.